Artykuły
Galeria
GRA
Losowe zdjęcie
O nas
Linki



EKO.naszekalety.eu



HISTORIA.naszekalety.eu

Znajdź na stronie
Rozkład jazdy Busa
Pogoda
Goście
Wszystkich gości :   189676

Dziś nas odwiedziło :  688

 
Zajrzyj na nasz profil na FB







Ukraiński obiad. o Sercach...

Temat : Ukraiński obiad. o Sercach...

Kategoria :  Aktualności       Data : 2022-04-11 11:07:50

To będzie opowieść o sercach.

O sercu Krysi, która, gdy tylko przeczytała informację o Ukraińskim Obiedzie zgłosiła chęć do pomocy. O sercu Moniki, która pomimo własnych niełatwych codzienności równie szybko zareagowała. O sercu Adama, który bez słowa tarł chrzan czy zmywał ciężkie patelnie i gary w Arturowej Kuchni. O sercu Justyny, która niemal 48 godzin spędziła w tej samej kuchni wykonując wszystko to co akurat było potrzebne. O sercu Halinki, która zostawiła córeczkę w domu i tarła chrzan, kroiła cebulę, obierała ziemniaki, przygotowywała kapustę i pomagała kręcić mikrogołąbki.

O sercu Iwonki, przedstawicielki lokalnego biznesu, która tego weekendu w fartuszku z przypiętą do klapy oznaką pomocy Ukrainie niestrudzenie pomagała, nakręcała nas do pracy. O sercu Daniela, który pojawiał się i znikał i był tam gdzie akurat była potrzeba. O sercu Alinki, która w niedzielę obchodziła swoje urodziny i zaprosiła swoją rodzinę na obiad do Prosecco, ale gdy zobaczyła to szaleństwo w niedzielę została z nami w kuchni, aby porcjować mięso do pielmieni. O sercu Ani, która na co dzień nie gotuje, ale gdy było tego potrzeba złapała za wałek czy łyżkę, nosiła tace z pierogami na stoiska, albo leciała do sklepu, bo brakło nam właśnie bananów. O sercu Filipa, który biegał po schodach i przynosił wszystko co potrzebne było na dole albo w kuchni, albo na sali. Filip okazał nie tylko serce, ale także świetną formę fizyczną i kondycję. O sercu Szymona, który wspierał dobrym słowem, gestem i pracą.

 

O sercu Artura, który, pomiędzy prowadzeniem normalnej działalności swojej firmy, stał z nami wiele godzin w kuchni, robił wszystko co trzeba było dźwigał ciężkie gary pełne holubcow czy tace pierogów do chłodni, kroił cebulę i obierał buraki. O sercu Piotrka, który zamiast grać w młodzieżowe strzelanki, spędził wiele godzin nosząc, przynosząc, odnosząc, rozkładając namioty, a potem biegając pomiędzy stoiskami na dole, a nami w kuchni i pytając: "czy są jeszcze/ już gotowe pierogi??". Potem już nawet nie pytał tylko wymownie stawał w drzwiach z pustą tacą... O sercu Witka, który nie gotuje przecież, ale jak trzeba było, to pod nadzorem Pani Oksany czy Pani Ludmiły, wałkował placuszki, tarł ziemniaki, przenosił gary.

 

 O sercu Basi czy Tereski, które, gdy zobaczyły apel o potrzebnych rękach do lepienia pierogów, zjawiły się na chwilę, moment albo dwa. O sercu Sabiny, która pomimo chłodu od samego rana trwała na stoisku, pilnując, wydając, odpowiadając na miliony zapytań. O sercu Moniki, która zostawiwszy swoje obowiązki i małe dziecko przybyła z pomocą od rana wspierając obsługę stoisk przed Prosecco.

O sercu Pani Kasi, która zorganizowała pieczenie ciast, popakowała je w piękne pudełka, przywiozła chłodnym rankiem, a potem przyjechała i stała w długiej kolejce, jak każdy, by dowiedzieć się, że jednak pierogów już nie ma. O sercu Pani Ady, która nie tylko przygotowała cudne firmowe deserki i słodkości, ale gdy je przywiozła i zobaczyła co się dzieje na stoiskach została, by przygotowywać i wydawać naleśniki na słodko.

O sercu Pani Karoliny, która pomimo własnych obowiązków przygotowała, popakowała i opisała swoje produkty cukiernicze a także przywiozła je na miejsce i przygotowała do wydawania. O sercach Pań Ludmiły, Oksany, Swietłany, Julii, Mariny i jeszcze jednej Julii, które zostawiły swoje dzieci w domach lub pod opieką Promyczkowo Bystrzakową by przygotowywać ukraińskie potrawy, o których nie wiedzieliśmy, że istnieją.

O sercu Soni i tych wszystkich osób, z którymi przygotowała zabawy i zajęcia dla dzieci przybywających na Ukraiński obiad. O sercach Pań Prawniczek i Pawła, którzy wiele godzin opowiadali o prawach i obowiązkach osób przebywających w naszym kraju. 

 

O sercach Adama i Marcela, którzy dbali o oprawę muzyczną i aby to było możliwe pojawili się na parkingu już niemal bladym świtem. O sercach Pań, które przygotowały dania kuchni ukraińskiej u siebie w domach czy w ośrodku w Drutarni, gdzie przebywają bazując na własnych produktach i wydawały gotowe  potrawy przywiezione od siebie. O sercach Pań, które na codzień gotują u Pana Jacka Olka, a na wydarzenie przygotowały dania na produktach ufundowanych przez Pana Jacka i od razu pięknie zapakowanych, gotowych na wynos.O sercu Dagmary, Małgosi, Kamila, Iwo... o wielu innych, którzy byli, ale których nie widziałam. O sercu każdego z Was...

O sercach młodych ludzi stanowiących załogę Prosecco, którzy pomimo ogólnego zamieszania mieli jeszcze chęć na uśmiech i pytanie kto zgubił telefon ( to zazwyczaj byłam ja). Na zrobienie nam kawy czy herbaty.

O sercach wszystkich tych osób, które spędziły niedzielę na parkingu przed Prosecco, by dołożyć cegiełkę do Ukraińskiego Obiadu . Nie o wszystkich wiem.

O sercach mieszkanek i mieszkańców miasta Kalety.

O sercach bijących współczuciem, wzruszeniem, szacunkiem, przyjaźnią i chęcią pomocy.

Dzięki tym wszystkim SERCOM wydaliśmy w 3 godziny ponad 1000 porcji. TYSIĄC.

Zebraliśmy ponad 12 tysięcy złotych.

Galeria: https://www.naszekalety.eu/index.php?mods=galeriakat&ida=110



Autor artykułu : Tania




 © Copyright Stowarzyszenie Nasze Kalety 2021

Designed by bambynek.com